Posty

List do P.

Obraz
,,Drogi Przyjacielu!
     Piszę do Ciebie, bo ze wszystkich osób na świecie to Tobie dawno temu zaufałam. Myślałam, może egoistycznie, że Ty jeden mnie zrozumiesz. Że usłyszysz nie tylko to, co mówią moje słowa... Ale co mówię cała ja.
     Ta nadzieja mnie zgubiła.
     Przepraszam, że zawiodłam Cię jako człowiek, ale...
     Dobrze wiedziałeś, że lubię samotność.
     Dobrze wiedziałeś, że rzadko się otwieram.
     Dobrze wiedziałeś, że jestem zimna na zewnątrz i złamana w środku, dziwna, inna, zepsuta i nienormalna.
     Nikt nigdy mnie nie rozumiał. Nie całkiem. Nikt nigdy nie pojął, że taka jestem, że nie chcę się komuś wtrącać w życie i trochę dlatego żyję na uboczu. Wszyscy chcieli mnie zmienić, dopasować do swoich potrzeb. A moje potrzeby?
     Nie zmuszam nikogo, żeby o mnie dbał. Nawet tego nie chcę. Ale boli mnie wciskanie w jakieś ramy, mówienie mi, jaka powinnam być. Zawsze chciałam kogoś mieć, kogoś bliskiego, z kim będę mogła porozmawiać i pomil…

Shipy, shipy, shipy!

Stoję sobie grzecznie na przystanku w oczekiwaniu na mą piękną limuzynę, i nagle nachodzi mnie myśl.
Czemu by teraz nie pofangirlować?
Dlatego też, dum, dum, dum, przedstawiam Wam listę moich umiłowanych paringów z kilku różnych uniwersów. Każdy z nich doczeka się, rzecz jasna, przynajmniej jednego fanficka ;D.

¤¤¤¤¤

Uniwersum - manga i anime ,,Shingeki no Kyojin" (<3)
Moje OTP - y:
○ Erevi (Eren x Levi)
Wiecie, co zauważyłam ostatnio? "Erevi" pasuje też do pairingu Erwin x Levi! Dlatego też tłumaczę, o co mi chodzi ;D.
○ Jerco (Jean x Marco)
Gdyby jeszcze Marco żył...
○ Raiholt (Rainer x Bertholt)
No wiecie... Jakoś mi pasują do drewnianego domku i gromadki dzieci *śmiech na sali*.
○ Ermin (Erwin x Armin)
Król i królewna. Klasyk.
○ Ymir x Christa (Historia)
No błagam, jaki to ma mieć skrót? "Ymista"? "Ymoria"? Pft. Ale i tak je kocham <3.
○ Sanny (Sasha x Conny)
Brzmi dużo lepiej niż "Cosha" albo w ogóle - "Conha". I TAK…

,,Przypadek to zawoalowana konieczność" cz.0

Obraz
Zanim zasiadłam do przepisywania tego rozdziału na komputer, przeżyłam spory zawał serca, nie mogąc znaleźć brudnopisu i szkiców. To było straszne, ta myśl, że mogę stracić trzy godziny pracy przez własne zaniedbanie...
     Nie no, żartuję. Ja nie mam serca. Ale reszta się zgadza.
     Zapraszam.

                                                                                                        ***

     Do tego rozdziału podaję dwie wersje jednej piosenki - jedną delikatniejszą, drugą trochę cięższą. Osobiście nie mogę się zdecydować, która pasuje lepiej - zostawiam to Wam.





     Wysoki mężczyzna o włosach przyprószonych siwizną, ubrany w czarny garnitur, prowadził za rączkę pięcioletnią dziewczynkę w błękitnej sukience, której długie włosy w kolorze dojrzałej pszenicy splecione były w gruby warkocz.
     Dziewczynka miała na imię Beatrycze i trzymała pod pachą pluszowego pieska, który kiedyś był olśniewająco biały, ale teraz jakby zblakł i poszarzał.
     Podobnie rzecz miała…

,,Czworo''. Księga pierwsza - ,,Poznanie''. Rozdział 1 - ,,No.1 - Meg''

Obraz
Wiem, że tytuł jest nieco rozbudowany, ale to opowiadanie, według moich założeń, będzie bardzo rozbudowane. Myślę, że powinnam się zmieścić w 3-4 księgach po ok. pięć rozdziałów.
     Oto pierwszy z nich.
     Zapraszam.

                                                                                                        ***



     Meg po przebudzeniu od razu otworzyła oczy i spojrzała na budzik. Pokazywał on godzinę 7:15. Dla dziewczyny, szczególnie w wakacje, był to blady świt!
     Przez chwilę przyglądała się wymalowanemu w drobne, różowe kwiatki sufitowi, po czym wstała z łóżka.
     Podeszła do potężnej dwuskrzydłowej szafy. Odchyliła ostrożnie jedno jej skrzydło, wdychając woń schowanej w szafie dla ochrony przed molami lawendy.
     Szybko przebrała się w szorty i koszulkę na ramiączkach, ułożyła koszulę nocną na jedynej pustej półce i zamknęła szafę.
     Na palcach podeszła do drzwi pokoju i cichutko je uchyliła, a potem pobiegła boso do łazienki. Gruby, lawendowy dywan…

Sprostowanie

Jak dało się zauważyć, usunęłam część zerową opowiadania ,,Wszystko ma swoją cenę".
     Powód jest banalny - po kolejnym, bardzo głębokim (naprawdę, pracowałam nad tym kilka godzin i nie jestem nawet w połowie) przemyśleniu, uznałam, że nie dam rady poprowadzić tego opowiadania tak, żeby prolog miał sens i łączył się logicznie z resztą.
     Myślę, że jakoś przetrwacie brak tegoż rozdziału. Mi też jest ciężko, ach, jak ciężko...
     Buziaki, uściski i masa cukru od
                                                                                                                                                 Damayanti

P.S. Póki co mam w planach publikowanie części pierwszych/zerowych wszystkich opowiadań, jakie mam, a następnie kontynuowanie ich w miarę regularnie (mniej więcej co dwa tygodnie). Jeśli będziecie chcieli kontynuację jakiegoś określonego opowiadania, piszcie, a ja zrobię co się da :).

,,Wszystko ma swoją cenę" cz.2

Obraz
To znowu ja!
     Tęskniliście, co nie?      Chociaż Wy... *chlip*      Żartuję. Jestem tak uwielbiana, że tęsknią za mną nawet ludzie, którzy tylko zerknęli na mnie gdzieś na ulicy.      Ach, marzenia...      Zapraszam.
                                                                                                          ***


13 marca, sobota, 6:52, Nowy York

     Obudziło go zimno. Wielkie, wszechogarniające zimno. Chłopak zorientował się, że zasnął myśląc o matce. Otworzył oczy i jęknął, natychmiast je zamykając. Oślepiony porannym, zimowym słońcem, powoli zsunął się z parapetu.      Po omacku dotarł do własnego łóżka i opadł na nie całym ciężarem. Przycisnął twarz do poduszki i pozwolił łzom bólu swobodnie wsiąkać w materiał.      Po chwili jednak opanował się i wstał z łóżka. Podszedł do małego, brudnego zlewu umieszczonego w rogu pokoju, naprzeciwko drzwi. Matthew odkręcił wodę i wsadził głowę pod szeroki strumień lodowatej wody. Czując, jak zimny wężyk pełznie mu z karku …

,,Wszystko ma swoją cenę" cz.1

Obraz
Witajcie znowu, moi drodzy wielbiciele. Ktoś chce zdjęcie z autografem?
     Ughh, jak ja nie lubię Gilderoya Lockharta. Zakładam, że każdy, kto wie o kim mowa, także go nie lubi. Płytki z niego facet.
     Zapraszam.

                                                                                                        ***
13 marca, sobota, 00:16, Nowy York
    Matthew siedział na parapecie okiennym, wyglądając przy tym przez okno na ciemną ulicę ciągnącą się pod domem dziecka.
     Jego twarz przybrała beznamiętny wyraz, a oczy wpatrywały się w pustą przestrzeń bez żadnych emocji.
     Chłopiec myślał właśnie o matce, która bez słowa wyjaśnienia porzuciła jego i siostrę sześć lat temu.
     Dokładnie sześć lat temu, w szóste urodziny Elektry, siostry Matthew.

                                                                                                        ***



Sześć lat wcześniej, Las Vegas
     Trzynasty marca był cudownym, słonecznym dniem.
     Ośmioletni Matthew wszedł n…

,,Ktoś, kto dużo wie, ma wiele zmartwień" cz.1

Obraz
To znowu ja! Tęskniliście, nie?
     Jasne, że tak.
     A tak poważnie to z góry przepraszam wszystkich umierających z nadmiaru miłosnych problemów. W tym opowiadaniu będzie ich mnóstwo!
     Nikt się nie cieszy? Nikt?
     Kurczę, myślałam, że nie tylko ja lubię czytać o problemach innych...
     Znaczy...
     Zapraszam!

                                                                                                         ***

- Panienko Eulalio, czy panienka mnie słucha?
- Oczywiście, że pana słucham, panie Kornelicki - oczywiście, że kłamię, panie Kornelicki, dodałam w duchu. Otrząsnęłam się z zamyślenia, mając nadzieję, że refleks ocali mnie przed karnym pytaniem.
- W takim razie... Niech nam panienka wymieni wszystkie epoki literackie od starożytności do współczesności.
Czyli jednak się nie uda.
- Hm... Więc to będzie... Starożytność... Średniowiecze... - zmarszczyłam czoło, usiłując wydobyć z pamięci potrzebne informacje. - Później renesans, barok, oświecenie, romantyzm... …

,,Piękny sen''

Obraz
Hej, hej, to znowu ja. Wasza ukochana (lub nie), najwspanialsza na świecie (halo, skromność, gdzie jesteś?) Damayanti!
     Wiem, jak bardzo za mną tęskniliście (chyba), więc oto jestem.
     Znowu będzie smutno.
     I krótko.

                                                                                                        ***



     Znowu budzę się w środku nocy z oczami pełnymi łez.
     Znowu nie ma Cię przy mnie, choć we śnie tak wyraźnie czułam Twój czuły dotyk, niby najsłodsza muzyka w me uszy sączył się Twój głos, Twój zapach, tak oszałamiający, odbierał mi zdolność logicznego myślenia.
     "To był tylko sen", myślę gorzko, ocierając łzy z twarzy i starając się uciszyć wyjące z tęsknoty za Tobą serce.
     Podnoszę się z łóżka, opuszczając ciepłą przystań. Gdy moje bose stopy stykają się z zimną podłogą, przenika mnie chłód. Po omacku, krok po kroku, posuwam się w stronę kuchni.
     Siadam na szerokim, kamiennym parapecie, skręcając tułów tak, by móc swobo…

,,Dar czy przekleństwo?'' cz.1

Obraz
Pamiętacie, co pisałam o wielkim potworze rodem z Power Rangers'ów?
     No właśnie.
     Zapraszam.

                                                                                                        ***



Pik. Pik. Pik.
     „Znowu ten cholerny budzik!”, przyszło mi do głowy. Machnęłam ręką z zamiarem wyłączenia irytującego urządzenia, ale chyba trochę się przeliczyłam, bo zamiast na budzik natrafiłam na bardzo twardą i lodowato zimną szafkę.
Auć!
Uderzenie sprawiło, że jęknęłam i raptownie usiadłam, przyciągając obolałe przedramię do piersi i otwierając oczy.
     Gwałtowny ruch nie był do końca przemyślanym posunięciem, bo w jego następstwie zsunęłam się z wąskiej krawędzi łóżka, na której jeszcze się trzymałam i z łoskotem runęłam na podłogę, instynktownie zaciskając powieki.
     Jęknęłam przeciągle, niespodziewanie wklejona w podłogę.
Hmm... Pachnie jak szpital. Czy jestem w szpitalu?
Jednak bardziej niż obite ciało bolała mnie świadomość, że z moim szczęściem co najmniej…